Centralne Biuro Antykorupcyjne i Prokuratura Okręgowa w Warszawie przyjrzą się projektowi miejskiego planu zagospodarowania terenu zwanego parkiem Pod Skocznią. Wniosek o zbadanie sprawy złożyli wczoraj mokotowscy radni z komisji planowania przestrzennego. Twierdzą, że ostatnie zmiany w projekcie wprowadzone zostały z naruszeniem prawa. Mało tego, podejrzewają autorów planu o kumoterstwo.
Wniosek radnych dotyczy m.in. pięciu działek w pobliżu al. Wilanowskiej. W pierwotnej wersji projektu przewidywano na nich zabudowę jednorodzinną i rzadką. - W ostatecznej wersji działki połączono, poszerzono. Na jednej z nich zaplanowano budynki wielorodzinne i zabudowę gęstszą niż dopuszczona na okolicznych działkach.
A na takie zmiany nie pozwala zarządzenie prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz - zarzuca projektantom Maria Rosołowska, przewodnicząca mokotowskiej komisji planowania przestrzennego. Radni podejrzewają, że zostało popełnione przestępstwo z artykułów 271 i 273 kodeksu karnego, tzn. poświadczenie nieprawdy oraz użycie dokumentu, w którym poświadczono nieprawdę.
Autor projektu jest oburzony. - To wszystko bzdura. Wszelkie zmiany do projektu planu wprowadziliśmy zgodnie z procedurą i w porozumieniu z władzami Warszawy - twierdzi Krzysztof Domaradzki z pracowni architektonicznej Dawos.
Radnych zaniepokoiły jednak też inne informacje. Działki, na których zaszły wspomniane zmiany, należą do firmy deweloperskiej Rogowski Development. Zaprojektować budynki dla tego inwestora ma pracownia Jems Architekci. To jej prezes, Olgierd Jagiełło, złożył wniosek o wprowadzenie wspomnianych zmian do planu.
Jak się jednak okazało, projektant planu, spółka Dawos i pracownia Jems są powiązane. W ich zarządach zasiada ta sama osoba - Wojciech Zych. Ponadto obie firmy współpracują przy wielu projektach, m.in. wygrały wspólnie konkurs na zagospodarowanie terenu wokół przyszłego Stadionu Narodowego.
- Jest podejrzenie o kumoterstwo, a w grę wchodzą duże pieniądze. Gdy na działkach przy al. Wilanowskiej wybudowane zostaną bloki zamiast willi, do tego w gęstej zabudowie, zarobią i architekci, i inwestor - mówi anonimowo jeden z radnych.
Domaradzki broni się jednak, że zmiany wprowadzono na wielu działkach. - To, że o niektóre wnioskowała pracownia Jems, nie miało znaczenia. Zabudowa przy samej al. Wilanowskiej będzie gęsta i pierzejowa, bo tak zwykle buduje się bezpośrednio przy ulicach - tłumaczy.
Projekt planu tzw. parku Pod Skocznią dotyczy bardzo atrakcyjnego dla deweloperów terenu, liczącego ponad 220 ha, położonego między ulicami Sikorskiego, Sobieskiego, al. Wilanowską a ul. Idzikowskiego. Od momentu upublicznienia plan budził protesty mieszkańców i właścicieli działek.
Nie zgadzali się, co przewidywał projekt, żeby 60 proc. terenu zajęła zieleń, a resztę niska, tylko trzykondygnacyjna zabudowa.
Kolejne wątpliwości zgłaszali dzielnicowi radni. W projekcie roiło się od formalnych i merytorycznych błędów. Na przykład stojący już sześciopiętrowy budynek wpisano do projektu jako czterokondygnacyjny.
Zdaniem autorów planu jego jak najszybsze uchwalenie jest jednak niezbędne. - Inaczej dojdzie do samowoli budowlanej, a zamieszanie wprowadzane przez radnych właśnie do tego prowadzi - twierdzi Domaradzki.
Źródło: www.polskatimes.pl













Dodaj nową odpowiedź