Prokurator i służby specjalne Pod Skocznią?
Manipulowanie planem
Od momentu wyłożenia jesienią do publicznego wglądu projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego obszaru Pod Skocznią trwa ostry konflikt pomiędzy jego twórcami a właścicielami dziatek na tym terenie. Być może w sprawę wkroczą prokuratura i CBA.
Rzadko zdarza się w Warszawie, aby radni różnych opcji politycznych zgodnie optowali za powiadomieniem organów ścigania o naruszeniach, ich zdaniem, prawa przez urzędników stołecznego ratusza. Tak stało się na Mokotowie, gdzie radni z komisji planowania przestrzennego, opiniujący projekt uchwały Radym. st. Warszawy w sprawie uchwalenia planu miejscowego zagospodarowania przestrzennego obszaru Pod Skocz-nią, przesłanego im przez stołeczne biuro architektury, stracili cierpliwość i zdecydowali o powiadomieniu prokuratury oraz CBA o podejrzeniu popełnienia przestępstw w trakcie uwzględniania przez autorów planu uwag dotyczących wskaźnika intensywności zabudowy na działkach oznaczonych numerami 11,12 i 13.
Autorami projektu planu są dwie pracownie architektoniczne – Dawos oraz Jems. W trakcie posiedzenia komisji potwierdziły się zarzuty niektórych właścicieli działek, że poszczególne parcele różnią się od siebie wysokością tak zwanego współczynnika intensywności zabudowy.
I tak nieruchomości, do których uwagi zgłaszała pracownia Jems Architekci, uzyskały współczynnik 1,05, zaś powierzchnię pod zabudowę określono na 35 proc. Z niewiadomych powodów sąsiednie parcele otrzymały od projektantów odpowiednio 0,75 i 25 proc. Dla laika różnica 0,3 punktu wskaźnika intensywności zabudowy nie robi żadnej różnicy. W rzeczywistości, pozwala wygenerować inwestorowi dodatkowy zysk w wysokości nawet kilkudziesięciu milionów złotych.
Mętne wyjaśnienia architektów nie zadowoliły radnych. Kiedy wyszło na jaw, że według Krajowego Rejestru Sądowego we władzach Jems i Dawos są te same osoby radni zdecydowali o powiadomieniu prokuratury i CBA. - Jest to niewątpliwie konflikt interesów - powiedział tygodnikowi Passa radny Adam Ciesielski (LiD) - dlatego moim zdaniem powiadomienie o naszych wątpliwościach organów ścigania jest jak najbardziej zasadne. Instytucje te są w posiadaniu instrumentów, dzięki którym można będzie wyjaśnić nie-jasności nawarstwiające się w tej sprawie.
Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że na 44 projekty miejscowych planów zagospodarowania stolicy aż połowę realizują pracownie Dawos i Jems. Jak zwykle zżera nas wielka ciekawość, czy ta niewątpliwa fucha dostała się tym właśnie firmom w wyniku wygranego przez nie przetargu, czy też otrzymały one zlecenie od urzędników stołecznego ratusza z tak zwanej wolnej ręki. W jednym z kolejnych wydań naszego tygodnika zamieścimy rozmowę z przewodniczącą mokotowskiej komisji planowania przestrzennego Marią Rosołowską.
Tadeusz Porąbki
Źródło: Tygodnik Passa













Dawos to firma p. Domaradzkiego
Z firmą Dawos właśnie jest podpisana umowa na wykonanie Studium zagospodarowania dla Gminy Michałowice. Pan Domaradzki to jeden z architektów, o których czytamy w artykule. Czy podejrzenia manipulacji planem, o które posądzają radni z Mokotowa architektów z Dawos, mają jakieś znaczenie wobec faktu, że i w naszej gminie podejrzewa się o nieetyczne działania p. Domaradzkiego? Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że projekt dla dewelopera i projet Studium dla naszej gminy wykonuje jednocześnie p. Domaradzki.
Dodaj nową odpowiedź