"KULTURALNY KOMORÓW BRYLUJE"
Stowarzyszenie Kulturalny Komorów przy wsparciu władz gminy zorganizowało wieczór z bacznym obserwatorem życia, filozofem, utalentowanym publicystą, a nade wszystko poetą – Ernestem Bryllem. W niedzielę wieczorem 8.01.2006 zostaliśmy zaproszeni do Dworku Polskiego w Pęcicach na prawdziwą „ucztę kulturalną”, zatytułowaną „Komorowskie Brylowanie”. Skąd taka nazwa? – odpowiedz znaleźliśmy na zaproszeniu – oto ona „. Zainspirowało nas brzmienie nazwiska Ernesta Brylla. Tak zrodził się nowy cykl działań kulturalnych. Według słownika W. Kopalińskiego brylować – znaczy zajmować poczesne miejsce, błyszczeć olśniewać, wodzić rej, a nawet sadzić się. Zatem ku radości twórców i zadowoleniu widzów będziemy się sadzić na oryginalności i popisywaniu na niwie kulturalnych działań. Będziemy rej wodzić, błyszczeć, po to, by Państwa olśniewać i dostarczać dobrych i twórczych przeżyć”. I tak właśnie było, prawie 300- osobowa widownia gromkimi oklaskami dziękowała za głębokie i wzruszające przeżycia duchowe i kulturalne. Pierwsze moje zaskoczenie nastąpiło jeszcze przed wejściem do pałacu. Otóż na pół godziny przed rozpoczęciem spektaklu nie można było nigdzie zaparkować samochodu i to nie tylko z powodu zasp śnieżnych, po prostu tyle samochodów już stało przed Pałacem. Dosłownie gorąco witana herbatą, kawą i ciastem z trudnością znalazłam miejsce siedzące w trzeciej sali. I tu nastąpiło drugie zaskoczenie …. Amatorsko skonstruowane (z ekranów od epidiaskopów) telebimy w sali drugiej i trzeciej. Zaimponowało mi to, że ktoś pomyślał i tak doskonale to zorganizował. W pewnym momencie zrobiło się bardzo ciasno. Ci, co przyszli 5 min po mnie mieli miejsca stojące, niestety i tych wkrótce zabrakło. Niektórzy stali w holu, na schodach, wielu odeszło z braku miejsc. I tu nastąpiła moja głęboka refleksja – brakuje nam w Komorowie takiego miejsca, w którym można by było wystawiać sztuki, organizować spotkania kulturalne, nie wszystko można „robić” na terenie szkoły, czy kościoła, po prostu brak „Domu Kultury”. Była to gorzka refleksja, bo o takie miejsce dla kultury, niektórzy radni Komorowa zabiegali przez całą mijającą kadencję – bez skutku. Bardzo intensywnie zabiegał też o to organizator wieczoru – Stowarzyszenie „Kulturalny Komorów”. Niestety również bez skutku. Z tych smutnych rozmyślań wyrwały mnie słowa piosenki „Za czym kolejka ta stoi” – słowa Ernest Bryll – muzyka W. Trzciński. Przenieśliśmy się w świat sprzed 25 lat. W pierwszej części spotkania usłyszeliśmy songi ze śpiewogry pt. ”Kolęda nocka” przygotowane pod kierunkiem prof. J. Szroma i prof. A. Cegielskiego, w wykonaniu uczniów Jazzu i Piosenki Szkoły Muzycznej II Stopnia w Warszawie. Należy tu przypomnieć tym, którzy nie uczestniczyli w wieczorze, że „Kolęda nocka” autorstwa E. Brylla – to „Polska tamtych dni”. Weszła na deski Teatru Muzycznego w Gdyni na początku 1981r. i z miejsca miała wykupione spektakle na wiele miesięcy naprzód. Ze sceny zmiótł ją stan wojenny i już nigdy nie powróciła. Natomiast piosenki z tej sztuki zaczęły „żyć” w sercach ludzi i są bardzo znane. Po 25 latach poeta napisał drugą część pt. „Przejście przez morze czerwone” i znów możemy przeglądać się w strofach poezji E. Brylla. Niestety nie są to obrazy radosne. Fragmenty tej sztuki w wykonaniu naszych, Komorowskich sąsiadów obejrzeliśmy w drugiej części wieczoru. Kolędnika I brawurowo zagrał sam prezes Stowarzyszenia „Kulturalny Komorów” p. Witold Błaszczyk. Razem z nim kolędowali panowie: Wojciech Irmiński, Jan Jarosiński i Mateusz Irmiński. Bardzo ciepło, naturalnie i z dużą dozą miłości zagrali swoje role państwo Anna i Piotr Mrozowscy (Młody i Młoda). Aplauz widowni wzbudziła scenka dotycząca wszechobecnej reklamy w wykonaniu p. Marii Walter- Kochel, p. Aleksandry Warsztockiej, p. Władysława Bakszy. Wielkie słowa podziękowania należą się głównej sprawczyni i pomysłodawczyni spotkania, jak zawsze niezawodnej p. Lidii Kulczyńskiej – Pilich, wspieranej przez realizatorów pp. Annę i Witolda Błaszczyków, scenografa p. Andrzeja Pietraszka, p. Krzysztofa Rodaka (światło), p. Andrzeja Pilicha (opracowanie graficzne), p. Ewę Bakszę (organizacja widowni). Gospodynią wieczoru była p. Iwona Dornarowicz i to ona poprowadziła III część spotkania. – wywiad z poetą p. Ernestem Bryllem. Rozmowa w dużej mierze dotyczyła poezji. Usłyszeliśmy kilka ważnych myśli poety takich jak: „poezja nie jest tylko dla literatury – poezja jest dla ludzi”; „poeta pomaga ułożyć sposób rozmowy z Bogiem”; „poeta powinien docierać do ludzi, pomagać”; „ wielu ludzi przetrwało w ciężkich warunkach powtarzając jakieś wiersze – piszę by zostawić Wam to koło ratunkowe”. I najważniejsze dla mnie przesłanie – „ po to się pracuje, żeby jeść, żeby mieć dla rodziny ale i po to żeby mieć czas, żeby BYĆ”. Te słowa wymagają głębokiego przemyślenia przez każdego z nas, zwłaszcza dzisiaj. Trzeba „zatrzymać się na chwilę” i pomyśleć – czy ja mam czas, żeby BYĆ? Poeta Ernest Bryll to także ważny świadek HISTORII. 25 lat temu był On blisko tylu ludzi i tylu ważnych spraw. Młodzi ludzie przed 30 – tką (a było ich wielu) mogli się tego wieczoru otrzeć o prawdziwą Historię naszego kraju. Starsi przypomnieli sobie „po co kolejki te stały” i jak to mieszkało się w spółdzielczych blokach z cuchnącymi zsypami i windami huczącymi przez całą noc. W głębokiej ciszy padały słowa „Liceum robiłem w Gdyni. Pierwsza praca była w Gdyni. W elektrowni. Gdynia jest miastem, które przeżyło najstraszniejszą rzecz w 70 roku. Nie było żadnego palenia domów, nie było kamieni. Po prostu poszły salwy w ludzi, którzy szli do pracy. Tych ludzi tropiono. Strzelano z helikopterów. Tam była największa ilość ofiar. Gdynia mnie poprosiła po dwudziestu paru latach, żebym napisał, jak ja to widzę. No i wystawiła „Przejście przez morze czerwone”. To fragmenty tej sztuki mogliśmy obejrzeć w wykonaniu naszych sąsiadów. W końcowej części spotkania – sam Poeta wybrał i przeczytał ten oto wiersz będący częścią „Przejścia przez morze czerwone”: Kobieta Śniłam, że wszyscy, co kiedyś zginęli W tym mieście – nagle w ulicach stanęli Aż było duszno. Żywi z umarłymi W twarz oddychali sobie. A jeszcze spod ziemi Słychać było pukanie Przez ten tłum ściśnięty Przez bruk ulicy głuchy, jak bęben napięty Szła kobieta trzymając kurczowo za ręce Dwoje dzieci... Dziewczynka w niebieskiej sukience Zziębnięta trochę i jeszcze zaspana Jak dziecko obudzone nazbyt wcześnie z rana Bo trzeba do przedszkola. Chłopiec przygarbiony Pod swym tornistrem pełnym książek wyplamionych Co miały go nauczyć mowy tego kraju A uczyły milczenia – szedł nogi stawiając Trudno jak na paradzie Ludzie zasłuchani Śledzili w ciszy za jego krokami Pytali Dojdzie dalej? Czy zostanie z nami?
Pierwsze spotkanie z zapowiadanego cyklu, to wielki sukces Stowarzyszenia „Kulturalny Komorów” i wszystkich ludzi dobrej woli zaangażowanych w to dzieło. Bóg Wam zapłać.
Elżbieta Tomczak radna Gminy Michałowice
Działalność Stowarzyszenia w roku 2005.
Priorytetem Stowarzyszenia Kulturalny Komorów było wszechstronne i wielokrotne wspieranie idei budowy domu kultury w Komorowie i opracowanie koncepcji jego działania. W tym celu odbyły się liczne spotkania zarówno z władzami Gminy, radnymi jak i zainteresowanymi mieszkańcami. Aktywność Zarządu S.K.K. zaowocowała wpisaniem na stałe do kalendarza imprez Gminy Michałowice, znaczącego swą wagą artystyczną, festiwalu „Komorowska Jesień Muzyczna”. Życzliwość księdza Proboszcza udzielającego zgodyna lokalizację koncertów w komorowskim kościele oraz zabezpieczenie finansowe zapewnione przez Gminę Michałowice, umożliwiły realizację - bardzo starannie wypracowanej przez Zarząd S.K.K. - koncepcji tego wydarzenia muzycznego, gromadzącego za każdym razem około dwustu słuchaczy (pełny kościół).
2 października wystąpił zespół wokalny Kairos, którego dyrygentem jest Borys Somerschaf. Grupa przedstawiła wielką muzyczną mozaikę kościołów greckich, gruzińskich, ormiańskich i prawosławnych w unikatowym na skalę ogólnopolską, nasyconym ekspresją artystyczną wykonaniu.
6 listopada soliści opery Narodowej, tworzący kwintet instrumentalny o nazwie „Trombastic”, zademonstrowali najwyższy kunszt artyzmu prezentując piękny, różnorodny program cieszący się wielkim aplauzem słuchaczy. Atrakcją wieczoru były dodatkowo organowe i klawesynowe popisy dziewięciolatka dużego talentu – Igora Stawiereja, który do prawdziwej euforii doprowadził publiczność urzeczoną kontrastem między młodością chłopca a Jego w pełni koncertowó klasą występu.
Witold Błaszczyk, Prezes S.K.K.
Miłym akcentem na koniec roku było uhonorowanie Prezesa S.K.K. Witolda Błaszczyka medalem Ecclesiae Populoque Servitium Praestanti (Zasłużony dla Kościoła i Narodu) przyznanym przez kapitułę Prymasa Polski. Gratulacje!
|
3 dni 5 godzin temu
6 dni 19 godzin temu
1 tydzień 7 godzin temu
1 tydzień 8 godzin temu
1 tydzień 19 godzin temu
1 tydzień 19 godzin temu
1 tydzień 1 dzień temu
1 tydzień 1 dzień temu
1 tydzień 3 dni temu
2 tygodnie 5 dni temu